Monthly Archives Grudzień 2015

WOJOWNICZE MAŁPY CZ. III

Gdy Fulfer się rozkręca, można odnieść wrażenie, że słuchamy zdumiewająco przenikliwego wróża. Wysokie łuki brwiowe na zdjęciu (byłej) CEO Hewletta-Packarda Carly Fioriny wskazują, „że jest ona strategiem. Bardzo starannie zbiera informacje, a następnie przedstawia plan działania. Nie lubi, gdy ktoś zmusza ją do pośpiesznych decyzji”. Wąskie kości policzkowe sugerują „niesamowitą zdolność do błyskawicznego reagowania z olbrzymią energią”. Potem jednak Fulfer dodaje, że zarys fałd małżowiny usznej dowodzi, iż ma ona również „talent do rozpoznawania skrytych regularności” – i w ten sposób wracamy do znamionującego lenistwo nosa Darwina.

więcej

Produkcja SUV-ów

Wiele firm nie ruszyło się jednak ze swoich wysychających łowisk. Polaroid był tak pewien zalet swojej technologii, że w połowie lat dziewięćdziesiątych zarząd po prostu nie dostrzegł nadchodzącej rewolucji, jaką było pojawienie się fotografii cyfrowej. I tak po paru dekadach akcje koncernu spadły z kategorii blue chipów do „sprzedawać za każdą cenę” (ale i tak, gdy już trwało postępowanie upadłościowe, zarząd podjął decyzję o wypłacie swoim tępym prezesom i różnym dyrektorom premii i bonusów o łącznej wartości przekraczającej sześć milionów trzysta tysięcy dolarów).

więcej

Siła naśladownictwa

„Nie pamiętam, jak były ubrane kobiety – wspomina Lou Gerstner pierwsze spotkanie z zarządem, gdy został prezesem IBM – ale niewątpliwie wszyscy mężczyźni poza mną mieli białe koszule. Ja włożyłem niebieską, co dla menedżera w IBM stanowiło poważne naruszenie reguł! Gdy ta sama grupa spotkała się ponownie kilka tygodni później, Gerstner, zgodnie z regułami korporacyjnej kultury, pojawił się w białej koszuli.

więcej

MY

Wszystko to wskazuje, jak bardzo niebezpieczna może być nasza skłonność do myślenia w kategoriach my-oni. Nie brakuje jednak dowodów, że nie tworzymy grup swojaków tylko po to, by skutecznie walczyć z obcymi. Postępujemy tak, ponieważ potrzeba przynależności jest uniwersalną cechą zwierząt społecznych, takich jak my. Jako gatunek, istoty ludzkie cechuje „obligatoryjna współzależność” – twierdzi psycholog społeczny Marilynn B. Brewer. Życie w grupie stanowi dla nas „fundamentalną strategię przetrwania”.

więcej

Boom na komputery osobiste w latach dziewięćdziesiątych

Co to wszystko ma wspólnego z zachowaniem ludzi w organizacji? Otóż ludzie, podobnie jak niedźwiedzie grizzly, muszą dostosowywać się do zmieniających się „okoliczności przyrody”: po okresie obfitości i lenistwa zwykle nastaje czas postu i mozołu. Nim jeszcze wyniki uzyskiwane na wybranym łowisku staną się zbyt skromne, należy przenieść się na inne, obiecujące większe zyski.

więcej

UGRYŹ INNEGO SZCZURA

Gdy w jakiejś organizacji pojawia się losowa agresja, zwykle okazuje się zaraźliwa, a to z powodu naturalnego mechanizmu behawioralnego, jaki wszystkie ssaki wykorzystują, żeby uwolnić się od stresu. Mówię tu o przekiero- waniu. Fizjolog Robert Sapolsky ze Stanford tak je opisuje: „Liczne badania psychoendokrynologiczne wykazują, że, reakcja na stres jest mniej intensywna, gdy osobnik ma możliwość rozładować frustrację. Na przykład wydzielanie glukokortykoidu u szczurów poddanych wstrząsom elektrycznym jest mniejsze, jeśli zwierzęta mogą się rozładować, gryząc kawałek drewna, biegając w kółku, lub-co jest wyjątkowo skuteczną metodą – gdy mogą ugryźć innego szczura”.

więcej

Przeprosiny nie mogą być jawnie wyrachowane

Kluczowe znaczenie ma również wybór właściwej chwili na prewencyjne działania pojednawcze. Nie można czekać, aż pojawią się problemy, i dopiero wtedy zacząć zachowywać się sympatycznie. Ludzie muszą wiedzieć, że postępujesz ugodowo, ponieważ cenisz związki z nimi w dłuższej skali czasowej i nie chodzi ci wyłącznie o wykorzystanie ich do załatwienia jakiejś bieżącej sprawy. Choć rzadko się o tym wspomina, ludzie są bardzo czuli na punkcie „reguły przyzwoitego okresu”.

więcej

Drew Byers z Toro – kontynuacja

Powód wziął wtedy Byersa na bok i spytał, czy proponowane odszkodowanie rzędu stu tysięcy dolarów to rzeczywiście najlepsza oferta ze strony Toro. Następnie zwrócił się do adwokata: „Niech mi pan nie opowiada, że ten facet usiłuje mnie wyrolować, bo gdy leżałem zapakowany po uszy w gips w letnim upale, to on z własnej inicjatywy zajął się mną”.

więcej

KULT STRACHU CZ. II

Sprzedaż peniuarów to nie wojna. Biznes nie jest wojną, a podgrzewanie wśród personelu wojennej atmosfery grozi, że zwierzęce emocje wezmą górę nad racjonalną zdolnością do inteligentnego działania. Bębnienie w piersi połączone z wezwaniami do „zabicia” lub „pogrzebania” rywali często prowadzi również do wrogich zachowań wewnątrz organizacji.

więcej

LUDZKIE UDOSKONALENIA CZ. II

Zgodnie z amerykańskimi regulacjami prawnymi, przeprosin nie można wykorzystać jako dowodu tylko w jednej sytuacji – gdy są bezpośrednio związane z ofertą pieniężną mającą zaspokoić roszczenia poszkodowanego. Daniel W. Shuman, profesor prawa Southern Methodist University, narzeka, że ta reguła zachęca do składania tylko takich przeprosin, które „mają najmniejszą wartość terapeutyczną i są najmniej szczere”. Zasady wynagradzania prawników, którzy zwykle otrzymują procent od wywalczonego odszkodowania, również nie zachęcają do prze- praszania. Za jedną trzecią „naprawdę bardzo mi bardzo przykro” adwokat nie kupi nawet kanapki na lunch.

więcej

Słowa nie mają większego znaczenia

Sensory Logic przeprowadziła również badania na zlecenie Federal Home Loan Mortgage Corporation. Tym razem chodziło o zbadanie reakcji na telewizyjną reklamę, w której występowała śliczna, mała dziewczynka. Cztery piąte uczestników focusu pochwaliło reklamówkę, natomiast ich ekspresja mimiczna była z reguły negatywna. W wywiadach po badaniu niektórzy uczestnicy przyznawali, że gdy dziecko mówi o kredycie hipotecznym, czują się manipulowani. Inni po prostu chcieli, żeby się zamknęła, bo denerwował ich jej głos.

więcej

MIŁOŚĆ JEŻOZWIERZY CZ. II

Dość gruba aluzja do kultowego serialu animowanego Beavis and Butt-Head. Bohaterowie to wyjątkowo obleśne typki (przyp. red.). Strony zawarły pokój z dwóch powodów. Obie miały wspólnych wrogów – Linuxa i IBM. Obie czuły również presję klientów, akcjonariuszy i analityków giełdowych, którzy uważali, że ich zacięta rywalizacja jest zbyt głośna i powoduje straty.

więcej