Małe firmy rodzinne

Google nie zezwala jednak, by takie reklamy pojawiały się w centrum ekranu, gdzie ukazują się wyniki poszukiwań. Dzięki temu rozróżnieniu internauci wiedzą, w czyją sieć wpadają. Natomiast próby zwiększenia obrotów przez rozsyłanie elektronicznego spamu przypominają pogoń za królikami (bez strzelby!). Myśliwy co najwyżej zdenerwuje króliki, a najczęściej wraca do domu głodny i zabłocony. (Dlatego spamerzy sprawiają wrażenie prostaków, usiłujących wdrapać się na wyższy szczebel społecznej hierarchii.)

Nie chciałbym czepiać się akurat Marka Twaina, ale inny przykład skuteczności taktyki spokojnego czekania wskazuję, że mylił się on również w sprawie uniwersalnej wartości reklamy. Niektórzy producenci zostawiają wielkim firmom prowadzenie kosztownych kampanii reklamowych, a potem starają się tylko, żeby ich tańsze i mniej znane produkty leżały na półce w pobliżu markowych towarów. Zwykle nie muszą długo czekać, aż klienci je dostrzegą.

Małe firmy rodzinne też potrafią wykorzystywać ogólnokrajowe sieci, zamiast bezczynnie czekać na bankructwo. Właściciele sklepu optycznego „Art and Science of Eyewear” z Lafayette w Kalifornii musieli poradzić sobie z konkurencją Lensecrafters, Pearle Vision i Target. Udało im się przetrwać między innymi dlatego, że szybko przenieśli się do nowej siedziby, między popularnymi lokalami Starbucks i Cold Stone Creamery. Właścicielka Anna Fuentes tak to skomentowała: „Ci faceci są cwani, na pewno przeprowadzili badania rynku. My z tego korzystamy”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>