ONI

Budowanie grup i poczucie więzi jest naturalną właściwością wszystkich naczelnych. Odwrotna strona tego medalu to podział na „my” i „oni”. Wiedząc o tym, szefowie firm często koncentrują się na wrogu, a w razie potrzeby nawet wymyślają go, żeby pracownicy przestali walczyć między sobą i razem rzucili się na przeciwnika. Gdy Lou Gerstner chciał wstrząsnąć IBM-em i wyrwać korporację ze stanu samozadowolenia, postarał się wzbudzić w ludziach wściekłość na trzech rywali, którzy „wyszarpywa- li” IBM-owi udziały w rynku. „Chęć rywalizacji musi mieć charakter emocjonalny, nie rozumowy. Musi wywodzić się z serca, nie z głowy. Oni włamują się do naszych domów i zabierają pieniądze na studia naszych dzieci i wnuków. To właśnie robią.” Być może kwestia pieniędzy na studia dla wnuków nie wydaje się najlepszym motywem instynktownej nienawiści, ale Gerstner niewątpliwie chciał wywołać odwieczne poczucie zagrożenia i międzyplemiennej wrogości.

Równie popularna jest polityka budowania grup wewnątrz firmy i ich konsolidacja wokół odrzucenia dominującej kultury. Gdy organizacje czują się zbyt duże i ociężałe, często starają się odzyskać młodzieńczą energię, tworząc wydzielone „tajne zakłady”, gdzie pracują firmowi obrazoburcy. Apple tak postąpił, kiedy powstawał projekt Macintosha, a członkowie nowego projektu poczuli się taką elitą, że przestali wpuszczać do swojego budynku tych tępaków od Apple II, którzy płacili im pensje.

Weteran innej takiej akcji, tym razem z Sun Microsystems, tak wspomina swą pracę: „Zarząd powiedział nam, że nie wolno z nikim rozmawiać o tym, co robimy, nawet z innymi pracownikami Suną. W firmie odbywały się seminaria, na których ludzie opowiadali, co robią. Chodziłem na nie, ale nie mogłem nic mówić. Naszą pracę otaczała atmosfera tajemnicy. Szefowie tajnego projektu zachowywali się jak ludzie nie w pełni dojrzali. Twierdzili, że postępują w ten sposób, żeby nie zaatakowały nas korporacyjne anty- ciała. Osobiście podejrzewam, że była to po prostu gra w «wiem coś, czego ty nie wiesz»”. Z drugiej strony, najwyraźniej coś rzeczywiście wiedzieh – tak właśnie powstawał język Java, który przyniósł Sunowi olbrzymie zyski.

Myślenie w kategoriach „my i oni” jest całkowicie naturalne. Nie oznacza to jednak, że jest to zdrowy lub najbardziej inteligentny sposób tworzenia kultury firmy. Pry- matolog Richard Wrangham z Harvardu uważa skłonność do dzielenia ludzi na swoich i obcych za mroczną część dziedzictwa po naszych przodkach, wykazujących podobnie mordercze skłonności co szympansy. Jest to często „głupie i okrutne” – pisze-ale jest również „czymś, czego należy się spodziewać po gatunku, którego historia obfituje w przykłady międzygrupowej agresji”. Częścią teorii genezy przemocy wśród ludzi Wranghama jest teza, że tworzymy grupy przede wszystkim po to, żeby skutecznie walczyć z innymi. Właśnie takich wyjaśnień lubią słuchać wojowniczy biznesmeni, ale hipoteza Wranghama wydaje się bardzo dyskusyjna.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>