SAKRAMENT ZGODY CZ. II

Oto pierwsza lekcja godzenia się szympansów: po walce małpy całują się i godzą. My również powinniśmy tak postępować. Ta rada może się wydać nadmiernie uproszczona, ale gdy de Waal zaczął badać tę kwestię, stwierdził, że nauce „nic nie wiadomo o tym, jak godzą się ludzie w prywatnych związkach”.

Psycholodzy społeczni badający ludzkie zachowania na ogół nie obserwowali naturalnych grup, lecz wykonywali eksperymenty laboratoryjne, a zatem nie mieli okazji natknąć się na przeprosiny. Terapeuci rodzinni rutynowo zachęcają strony do godzenia się, ale odbywa się to pod nadzorem, w sztucznej sytuacji, dlatego również oni nie przy- puszczali, że jest to naturalne zachowanie mające biologiczne korzenie. „Natura nie zna przebaczenia” – zadeklarował kiedyś włoski dramatopisarz Ugo Betti. Nawet autorzy romansów negują znaczenie słowa przepraszam. Karierę zrobił kiedyś krótki cytat z jednego z takich arcydzieł: „Miłość oznacza, że nigdy nie musisz przepraszać”. Wielu menedżerów korporacji również zrobiło karierę, głosząc credo „Nigdy nie przepraszaj, nigdy się nie tłumacz”.

Prawda jest tymczasem inna: duch zgody i przeprosin wypełnia świat natury. Od kiedy de Waal doznał objawienia, obserwując Nikkie’ego i Luita, inni prymatolodzy odkryli różne formy przeprosin u dwudziestu pięciu gatunków naczelnych, a także u znacznie bardziej odległych od nas zwierząt, takich jak delfiny i hieny. Takie zachowania zdarzają się nie tylko w obrębie jednego stada, ale również między przedstawicielami różnych gatunków, na przykład gdy pies błaga nas o wybaczenie po przyłapaniu go na podkradaniu jedzenia z kuchennego stołu. Jeśli ktoś ma wątpliwości, jak ważne są takie gesty, powinien przyjrzeć się uważnie, jak z ciała psa ulatnia się napięcie, kiedy pan wreszcie poklepie go po głowie.

Należy o tym pamiętać również wtedy, kiedy podwładny coś sknoci. Gdy powiesz coś ugodowego – „Przepraszam, nie powinienem tak krzyczeć” – od razu dostrzeżesz, jak ktoś rozluźnia się i odpręża. Dobrze się przysłuchawszy, usłyszysz, jak z szumem odpływa z mózgu kortyzol. Oczywiście, tylko wtedy, jeśli próba pogodzenia się jest szczera.

„Przepraszam” nie oznacza, że – w czysto merytorycznym aspekcie – nie miałeś racji, a pies kradnący jedzenie i nieporadny pracownik postępowali słusznie. Potrzebne jest tylko miłe słowo lub dotknięcie (z tym lepiej jednak uważać), które mówi „Nasza przyjaźń jest ważniejsza niż ta scysja. Zastanówmy się lepiej, co dalej”.

Gotowość do takich pojednawczych gestówjest najczęściej oznaką siły, nie słabości. Skoro Nikkie i Luit byli do tego zdolni, choć siedzieli na drzewie, to nas chyba też na to stać.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>