WRODZONY TALENT DO MIMIKRY CZ. II

Naśladujemy innych, gdy wracając do domu z pracy, napotykamy na jakieś zakłócenie ruchu na autostradzie – na przykład w godzinach szczytu sznur samochodów wjeżdża z boku, zmuszając kilku kierowców do zwolnienia. Inni zachowują się tak samo i tworzy się sztuczny korek, który jednak nadal trwa po zniknięciu pierwotnej przyczyny. Dlatego często się zdarza, że gdy wreszcie przebijemy się przez korek, nie widzimy niczego, co mogło go spowodować. Żadnego wypadku. Żadnej karetki pogotowia. Żadnego cholernego powodu, żeby zwalniać. Przyśpieszamy, mamrocząc pod nosem przekleństwa pod adresem głupich kierowców przed nami. Pięć minut później, gdy inni kierowcy docierają do korka – którego jedyną przyczyną była tępa skłonność do społecznego naśladownictwa – myślą to samo o nas.

Idziemy w nogę z taką dokładnością, że w wojsku trzeba uczyć łamania tego rytmu podczas przechodzenia przez most, żeby maszerujący oddział nie wzbudził zbyt silnych drgań konstrukcji. Naśladujemy innych nawet na poziomie biochemicznym. Kobiety, które razem pracują, nieświadomie podejmują coś w rodzaju feromonalnego dialogu, co stopniowo doprowadza do synchronizacji cyklu miesięcznego.

Istnieje wiele teorii takich zjawisk stadnych: nie wszystkie bynajmniej głoszą koncepcje siostrzanej miłości i wszechogarniającego poczucia jedności. Być może, na przykład, lubimy przebywać z innymi ludźmi i upodabniać się do nich częściowo przynajmniej po to, żeby poczuć się bezpieczniej. W pracy Geometry for the Selfish Herd

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>